23.01.08
Zranieni serc kamiennych ostrymi głazami,
wrzucają w łupki dłoni resztki czystej duszy,
mur bandaża zaciska grymasy boleści,
by żaden nóż uczucia nie mógł go naruszyć.
Szukając sensu bytu w kwadraturze koła
i w strachu czterech ścianach murując marzenia,
nie chcą powrotu w życie, bo zbytnio się boją,
garść umarłych emocji w Kali światłocieniu.
Na drugą stronę zabrał przeznaczenia powóz.
gdzie nicość lodowata myśli zamroziła,
powrót – jaźń traumatyczna, bólem naznaczona,
wciąż zadaje pytanie – „czemu jeszcze żyję?”.